Witam,
Oczywiście nie mogę pozostawić tego komentarza bez odpowiedzi. Rozumiem, że niektórym osobom trudno przestawić się na nowe warunki, które co przyznajemy nastały – ale o tym za chwilę. Jednak zdecydowanie nie mogę zgodzić się z opinią, że w klubie nie szanuje się zawodników nazwanych, przez dającego komentarz – „przeciętnymi”. Jest to dla mnie zwyczajne nadużycie i przelewanie własnych frustracji. Teraz o tym co i dlaczego zmieniło się w klubie. Od tego roku mamy nową salę treningową. Z tym faktem związane są nowe wyzwania, dotyczące finansów. Mówimy o wyposażeniu sali czy o jej finansowym utrzymaniu – a to ostatnie, w skali roku to kilkanaście tysięcy złotych. Przypomnę, że sala ta nie była budowana dla zarządu ale właśnie dla wszystkich młodych ludzi, którzy chcieliby trenować podnoszenie ciężarów na naszym terenie i chcieliby mieć kontakt z takimi trenerami jak Marcin Lampe, Wojtek Piechowiak czy sam Paweł Najdek. Przypomnę też, że zarząd klubu pracuje za darmo, nie mając żadnych korzyści oprócz satysfakcji, co więcej naprawdę już dawno przestaliśmy liczyć pieniądze, które z własnych kieszeni przekazaliśmy na rzecz klubu – nie oczekujemy tu jakieś specjalnej chwały, piszę o tym, by niektórym unaocznić skalę problemów z jakimi się borykamy. Utrzymanie sali i koszty szkolenia młodzieży, jest w tej chwili dla nas priorytetem, więc prawie całą energię skupiamy na pracy nad zdobyciem funduszów – co w dzisiejszych czasach wcale nie jest łatwe. Zaangażowani są w to wszyscy członkowie zarządu, bez wyjątku.
Kiedy przyszedłem do klubu, bardzo podobało mi się to, że zawodnicy byli naprawdę wyrozumiali i cieszyli się z każdej, nawet drobnej rzeczy, która trafiła do klubu. Pamiętając, takie podejście, byłem przekonany, że w tym czasie, takiego rodzaju mentalną pomoc otrzymamy od wszystkich będących w klubie. Podobało mi się również, że wśród tej wspaniałej młodzieży nie ma zazdrości. Że zawsze kibicują kolegom, bez względu na to, czy ktoś jest „przeciętny” czy „ponad przeciętny” (specjalnie piszę to w cudzysłowie) liczył się klub i jego dokonania. Stąd też właśnie wzięły się zawiści - z czystej ludzkiej zazdrości. Poza tym kompletnie się nie zgadzam, że tzw. „przeciętni” zawodnicy byli nie szanowani – wymagania co do zawodników a i też po prostu o wiele młodszych ludzi to nie brak szacunku – to zwyczajne zasady współżycia. Niestety dwóch z nas stwierdziło, że nie chce w tym co i w jaki sposób robimy uczestniczyć, (poza tym nie mogliśmy spełnić ich oczekiwań w stylu sfinansowania nowych butów itp. ) i postanowiło przejść do innego klubu – i jak najbardziej mają do tego prawo. Mogę tylko powiedzieć, że będziemy im z całego serca kibicować, o czym pewnie nie raz się przekonają. Chociaż szczerze mówiąc, osobiście byłem zawiedziony, że w sytuacji, gdzie klub potrzebuje każdej pomocy (nawet, a może przede wszystkim, tej mentalnej), akurat Ci zawodnicy wybierają „łatwiejszą” drogę – ale zaznaczam, że jest to moje prywatne zdanie, ponieważ akurat po tych zawodnikach, spodziewałem się innych reakcji. Zawsze ich ceniłem za zaangażowanie, pomoc, wsparcie i tak po prostu bardzo ich lubię (i to się akurat nie zmieni). Mam jednak trochę pretensji do tego, że sami byli w dużej mierze przyczyną tej „złej atmosfery” o której komentujący pisze powyżej. Poza tym byłem serdecznie zdziwiony tym komentarzem, a jestem przekonany, że pisał to jeden z tych właśnie zawodników – chcieli odejść – odeszli – a komentarz miał chyba za zadanie zniechęcić innych. To się raczej nie uda. Kłopoty są przejściowe, a klub który istnieje już 21 lat, tylko dzięki pracy społecznej, tych co go organizują i zawodników będzie trwał dalej i co więcej z pewnością będzie się rozwijał i odnosił następne, coraz większe sukcesy.
Korzystając z okazji, chciałbym w imieniu zarządu pożegnać Pawła i Grzegorza, dziękując za wspólną pracę, za sukcesy klubu, którego też byli autorami. Pewnie nie raz spotkamy się na zawodach czy obozach.
Jednocześnie chciałem powiedzieć, że to jest mój ostatni komentarz w tej sprawie i nie zamierzam wdawać się w bezsensowne przepychanki słowne na ten temat i nawet jeśli pojawi się odpowiedź na mój komentarz – więcej o tym nie będę dyskutował – uważam sprawę za zamkniętą.
Robert Salwowski